Dziwne eksperymenty, które pokazały, jak łatwo nami manipulować.

Psycholog Agata
5 min czytania

Niektórych eksperymentów psychologicznych nie dałoby się dziś przeprowadzić — byłyby po prostu zbyt okrutne albo nieetyczne. To właśnie te badania pokazały jednak, jak bardzo jesteśmy podatni na wpływ autorytetu i jak łatwo można nami kierować.
Eksperyment z lalką Bobo - jak dzieci uczą się agresji
W latach 60. Albert Bandura, profesor psychologii, przeprowadził słynny eksperyment z lalką "Bobo".
Dzieci w wieku wczesnoszkolnym zaproszono do pokoju. W rogu stała nadmuchiwana lalka przypominająca klauna z balonu. Psycholog poinformował dzieci, że jego współpracownicy pokażą im pewne zachowania.
I tak zrobili: bili lalkę, kopali ją, uderzali kijem, krzyczeli i "strzelali" do niej z zabawkowego pistoletu.
Gdy wyszli, dzieci natychmiast zaczęły naśladować dorosłych – biły lalkę, wyzywały ją, a niektóre wymyślały jeszcze bardziej kreatywne formy agresji.
Dzieci z grupy kontrolnej, które nie obserwowały przemocy, nie przejawiały żadnych agresywnych zachowań.
Eksperyment ten dowiódł, że uczymy się poprzez obserwację i naśladowanie, a autorytet dorosłego ma ogromny wpływ na zachowanie dziecka.
"Captainitis" - czyli ślepa wiara w autorytet
Profesor Robert Cialdini, znany badacz wpływu społecznego, nazwał to zjawisko captainitis - sytuację, w której ślepo wierzymy autorytetowi, nawet gdy jego decyzje są błędne.
W latach 80. przeprowadził eksperyment w symulatorze lotu. Kapitan celowo popełniał błędy, które w prawdziwym locie doprowadziłyby do katastrofy. Mimo to załoga nie reagowała - nikt nie chciał kwestionować autorytetu kapitana.
Pokazało to, jak bardzo boimy się sprzeciwiać komuś "ważniejszemu", nawet jeśli czujemy, że coś jest nie tak.
Eksperyment Milgrama - posłuszeństwo wobec autorytetu
Podobne wnioski płyną z jednego z najsłynniejszych badań psychologicznych XX wieku - eksperymentu Stanleya Milgrama na Uniwersytecie Yale.
Uczestnicy wierzyli, że biorą udział w badaniu dotyczącym uczenia się. Zostali podzieleni na "nauczycieli" i "uczniów."
Za każdą błędną odpowiedź nauczyciel miał nacisnąć przycisk, który - jak im powiedziano - wysyłał uczniowi siedzącemu za ścianą impuls elektryczny.
Choć w rzeczywistości nie było prądu, a krzyki były udawane, większość uczestników nie przerwała eksperymentu, nawet gdy "uczniowie" błagali o pomoc.
65% osób podawało najwyższy wstrząs - 450 voltów - tylko dlatego, że mężczyzna w białym fartuchu powiedział: "Proszę kontynuować".
Po eksperymencie wielu uczestników przyznało, że odczuwało ogromny stres i wewnętrzny sprzeciw, ale nie potrafiło sprzeciwić się autorytetowi.
Dlaczego tak łatwo nami manipulować
Eksperymenty te - dziś nie do zaakceptowania pod względem etycznym - pokazują coś bardzo ważnego:
- ulegamy wpływowi nieświadomie.
- autorytet (biały fartuch, stanowisko, tytuł) może wyłączyć nasz krytyczny osąd.
Dlatego warto pamiętać, że nie każdy, kto wygląda na eksperta, ma rację.
Nie warto powtarzać czegoś tylko dlatego, że "ktoś mądrzejszy tak powiedział".
Ludzie i wpływ społeczny
Ludzie są istotami społecznymi - łatwo nami kształtować, inspirować... ale też manipulować.
Świadomość tego mechanizmu to pierwszy krok do wolności myślenia.
Zanim posłuchasz autorytetu, zadaj sobie pytanie:
"Czy ja naprawdę się z tym zgadzam"?



