Czym jest wyuczona bezradność?

Psycholog Agata
5 min czytania

Wszyscy znamy ten moment
Zdarza się, że mimo wysiłków, prób i planów nic nie wychodzi. Raz, dwa, trzeci raz... aż pojawia się myśl: „Po co w ogóle próbować, skoro i tak nic się nie zmieni?” To właśnie ten stan - przekonanie, że nie mamy wpływu na własne życie - nazywamy wyuczoną bezradnością.
Skąd bierze się wyuczona bezradność
To pojęcie wywodzi się z teorii uczenia społecznego Juliana B. Rottera z 1966 roku. Zgodnie z jego koncepcją sposób, w jaki reagujemy na trudności, zależy od naszego umiejscowienia kontroli (LOC).
Jest to sposób, w jaki sami sobie tłumaczymy, dlaczego coś się udało albo nie powiodło.
Rotter zauważył, że ludzie różnią się tym, gdzie „lokują” kontrolę nad swoim życiem:
- osoby z wewnętrznym umiejscowieniem kontroli wierzą, że ich działania mają znaczenie,
- osoby z zewnętrznym umiejscowieniem kontroli wierzą, że wszystko zależy od losu, przypadku, innych ludzi albo „przeznaczenia.”
Jak to działa w praktyce
Każde działanie, które podejmujemy, wiąże się z oczekiwaniem rezultatu. Jeśli po wysiłku otrzymujemy wzmocnienie - coś pozytywnego (pochwałę, satysfakcję, sukces) - uczymy się, że warto działać.
Ale kiedy mimo wysiłków nie widzimy efektu, mózg wysyła inny komunikat: „Nie mam wpływu.” Z czasem pojawiają się bierność, brak wiary w siebie, a nawet rezygnacja. Człowiek przestaje próbować, bo zakłada, że „i tak to nic nie da”.
Wyuczona bezradność w codziennym życiu
To nie jest tylko pojęcie z badań psychologicznych. Wiele osób doświadcza tego na co dzień - często nieświadomie.
Przykłady:
- ubieranie się tak, jak chce ktoś inny, bo jego zdanie wydaje się ważniejsze,
- chodzenie na studia wybrane przez rodziców, choć marzymy o czymś innym,
- milczenie, gdy ktoś źle mówi o kimś bliskim,
- unikanie decyzji, bo „i tak się nie uda”,
- ciągłe poczucie winy lub lęku, że nie spełnia się oczekiwań innych.
Z czasem prowadzi to do utrwalonej bierności, niskiej samooceny i braku zaufania do siebie.
Człowiek zaczyna żyć cudzym życiem, zapominając o własnym „ja”.
Psychiczne i fizyczne konsekwencje
Wyuczona bezradność wiąże się z przewlekłym stresem, który może prowadzić do:
- objawów depresyjnych,
- zaburzeń lękowych,
- problemów ze snem,
- trudności z koncentracją,
- zaburzeń psychosomatycznych (np. napięcia mięśni, bólów brzucha).
Brak poczucia wpływu to ogromny ciężar - zarówno dla psychiki, jak i dla ciała.
Czy można to zmienić?
Najważniejszym krokiem w przezwyciężaniu wyuczonej bezradności jest odzyskiwanie sprawczości - przekonania, że mamy wpływ na swoje życie, choćby niewielki.
Jak to zrobić:
Terapia indywidualna lub grupowa – rozmowa z terapeutą pomaga zidentyfikować źródła bezradności i stopniowo je przepracować.
Małe wyzwania – drobne decyzje (np. nowa trasa spaceru, ugotowanie czegoś nowego) wzmacniają poczucie wpływu.
Nowe doświadczenia – nauka czegoś od podstaw, np. jazdy na rowerze, gry na instrumencie czy nowego sportu, zmienia sposób myślenia o sobie.
Świadoma refleksja – warto obserwować sytuacje, w których czujemy bezradność, i szukać innych sposobów działania.
Każdy nosi w sobie potencjał do zmiany, nawet jeśli od dawna wierzy, że „tak po prostu musi być”.
Odzyskiwanie wpływu
Wyuczona bezradność nie jest cechą osobowości, lecz nabytym sposobem reagowania – można się jej oduczyć.
Kluczem jest odzyskanie wiary w to, że nasze działania mają znaczenie, nawet jeśli efekty nie pojawiają się od razu. To proces wymagający cierpliwości, ale przynoszący ulgę i poczucie siły.
Bo, jak pokazał Rotter, kiedy człowiek zaczyna wierzyć, że ma wpływ – jego życie naprawdę zaczyna się zmieniać.



